Ania Dąbrowska: Ania Movie
18 Marzec 2010 3 komentarzy

Ania Dąbrowska: Ania Movie
[Sony Music, 2010]
Ocena: 1+/6
Jezu jak ja mam dosyć Ani Dąbrowskiej. Od tego, że nie czyta, po taniość obranej estetyki i zajeżdżanie jej do granic możliwości. Serio. Poprzedni album jeszcze w miarę, w miarę przyjąłem ciepło głównie dlatego, że był moim pierwszym prawdziwym kontaktem z jej egzaltowaną, nudną muzyka (a i miał momenty). Ale ten tu nowy? Nieeeee. Kawery piosenek z filmów i jakiśtam innych piosenek, cóż za wspaniały eklektyzm. Czy naprawdę ciężko jest znaleźć 9 piosenek ciągnących jeden motyw? Bo jak nie, to chociaż miejmy przyzwoitość i nie marketujmy tego tak, ok? Bo przede wszystkim wybory, zajechane iwergriny od Tarantino, Sałnd of Sajlenc i moje ukochane “Strawberry Fields”, którego nie powinno się przerabiać, chyba, że jest się Ścianką circa Sława EP. Poza tym ta wystudiowana, ‘vintage’ produkcja nie tknięta analogiem i super emocjonalny i poprawny śpiew a’la 5 lat w Oazie i umimy paszczowac głośno i z przeponą. No KURWA. Serio, każda zaśpiewana na tej płycie fraza doprowadza mnie do szewskiej pasji, a ja przecież słyszałem wystarczająco by tak łatwo się nie wzburzać. Ale nie potrafię. Głos Ani jest tutaj ekwiwalentem znalezienia w zupie całego tupecika. “To takie polskie”, “zawiść”. Sorry Aniu, ale nałożenie reverbu nie jest klasą, a spowolnienie wszystkiego i dodanie smyków a’la Motown to nie jest ósmy cud świata. Pamiętacie “Kremową Rewolucję” Smolika? To było fajne. Och, U-zek, a byłeś motywatorem. Za kase wydaną na licencjonowanie tych kawałków można by pewnie uratować wszystkie biblioteki zlikwidowane na UŁ. Ale nie, strołbery filc forefer. STROŁBERY FILC FOREFER. -Emil Macherzyński


Emil, to na pewno przez tą wadę techniczną: http://muzyka.onet.pl/0,2144648,newsy.html
ha.
dobrze, ze sie nie czepialem ulubionego filmu, bo by ją wycofali w ogóle.
http://axunarts.wordpress.com/2010/03/16/ania-dabrowska-obyczajowka-ze-szczypta-humoru-wywiad/
Co do kowerowania “Strawberry Fields”:
Można. Tylko trzeba tak jak mój ulubiony, po Miike Takashim, Japończyk: