Kamp!, „Breaking a Ghost’s Heart”

kamp_BAGH

Kamp!, „Breaking a Ghost’s Heart”
Ocena: 5+/6

Radość. Nowo słowo w moim muzycznym słowniku, odnośnie Łodzi. Miasto, które do tej pory przywoływałem jedynie w kontekście ewentualnej wyprowadzki, zaczyna mnie właśnie kłaść na łopatki. A dokładniej trio z Łodzi. I Wrocławia. Ale na potrzeby tego tekstu są z Łodzi.

Syngel „Breaking a Ghost’s Heart” mnie deczko masakruje. Niby nie poruszamy się poza syntezatorową wersję Phoenix, regularne Cut Copy czy, co oczywiste, Kraftwerk – ale jak miecie. W sumie można ten kawałek uznać za coś w rodzaju rodzimego „Me & Giuliani Down By The Schoolyard” (nie bijcie). Bo taneczny, epicki, dzieci w paski by do tego tańczyły jakby jeszcze gdzieś były. Zajebista rzecz. Ta konstrukcja. Intro ze świadomym lub nie (raczej świadomym, nie ma takich przypadków przecież, a i nie wydaje się by zaczynali swoją przygodę z muzyką od 45:33) odniesieniem do Kraftwerk, które wspaniale ustawia. Wiecie, to jest niby nic. Bo po spacelabowym wstępie wchodzi niby zwykły bit, arpedżiator, bas z pauzami. Ale, kurde, no jedzie. Vixa power. Cokolwiek. Potem wchodzi część, która była dla mnie z początku kontrowersyjna, ale to da się obejść. Otóż jest śpiewana. Głos Tomka na początku trochę straszy swoją dramatyczną manierą przywołującą bardziej Dave’a Gahana niż Jamesa Murphy’ego, ale nie tylko da się do tego przyzwyczaić, co polubić i nawet docenić w kontekście raczej smutnawego nastroju kawałka. I wiecie, to jest świetne. Ten plamiący syntezator, nieinwazyjne przejścia na basie i ten naprawdę kurde dobry, płaczliwy tekst, na tej naprawę dobrej, płaczliwej melodii. Świetny dodatek z quasi-przeszkadzajek. W ogóle rytm rozprowadzony zawodowo, nie nudzi się. W pół do 5 minuty wchodzi klawiszowa partia, która za chwile eksploduje NAJWYJEBANIUTSZYM motywem basowego syntezatora jaki słyszałem od dawna, z delikatną gitarką robiąca „wzium” raz na jakiś czas. Muzyka taneczna dla ludzi z chronicznymi problemami natury serotonicznej. Ale to się nie kończy, bo po tym wybuchu jest uspokojenie (rockersko troche, co?), powrót wokalu i świetne outro z chwytliwą partią gitary przywołujące coś w rodzaju repryzy szczytowania, która prowadzi nas do końca. No cudo. Na patyku.

Świetne w tym singlu jest też to, ze b-side tez daje radę. A ostatnia jego minuta to, za przeproszeniem, trochę jak dla mnie daje klapsa przereklamowanemu Discovery. Posłuchajcie sobie tej gitaro-sekwenserowej partii w „Le Jaguar” połączonej pod koniec z FENOMENALNIE oczywistym basem, który rozwala. Ba, CZESZE. Aż szkoda, że poprzedzające ten motyw 3 minuty co najwyżej gładzą. Błagam, wydajcie to na 12″. Jeżeli jakiś polski singiel na to zasługuje, to właśnie ten. BŁAGAM. -Emil Macherzyński

http://www.myspace.com/kampmusik

Reklamy

4 Responses to Kamp!, „Breaking a Ghost’s Heart”

  1. Pingback: B-side też daje radę czyli jak Psychocukier dał klapsa przereklamowanemu Neu!, a Kulki przereklamowanym Stooges « Indie rock. Patrz jak go bronimy.

  2. niezorientowan-zaciekawion says:

    Że intro odnosi się do jakiegoś konkretnego utworu Kraftwerka czy po prostu do Kraftwerka po całości ;>

  3. Pingback: 100 tysięcy! « polisz mnie

  4. So top making yourself fatter by dieting without exercise,
    only to gain the weight back if you manage
    to lose weight is a goal for so many people eating fast food on a regular basis.
    I just end up spending too much time to enter the whole
    recipe in there. So here is an alternative hypothesis so well implemented by Martin Berkhan of Leangains and Stephan Guyenet of WholehealthsourceDieting
    Without Exercise for already lean people can
    be extremely difficult to implement.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: