Hey: Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!

hey_miłość_uwagaHey: Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!
[QL Music, 2009]
Ocena: 4+/6

Odnalezienie w Internecie rzeczowej recenzji nowego albumu Hey wydaje się być zadaniem niewykonalnym. Natknąć można się na dwa scenariusze – autor tekstu nie od dzisiaj słucha Heya i dla niego już sam fakt odświeżenia brzmienia jest powodem do wielkich peanów lub autor tekstu stara się błysnąć paroma nazwami w stylu Radiohead, Funeral, dodając do tego sporo określeń o niesamowitej odwadze artystycznej, śledzeniu najnowszych trendów (klubowość tej płyty, hehe) i tym podobne. Czyli skrajne fanostwo kontra recenzencki bełkot. Tymczasem sprawa nie jest tak skomplikowana jakby mogło się to wydawać. Hey od zawsze był zespołem, który jakkolwiek doczekał się stałego grona fanów i regularnych dziesiątek tysięcy sprzedanych płyt, tak nie stojącym w miejscu jak większość polskich „gwiazd rocka”. Nawet jeśli Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy! jest najodważniejszą zmianą w ich karierze, to nie oszukujmy się – to jest nadal zespół rockowy, a nie elektroniczny, jak to się nagle zaczęło wydawać co niektórym. Nie ma tu rewolty stylistycznej kalibru Ok Computer – Kid A, a raczej biorąc pod uwagę chociażby UniSexBlues Nosowskiej, rozgrywa się „normalna” ewolucja zespołu i jego członków.

Głównym autorem całego zamieszania jest Marcin Bors, najwyraźniej cudowne dziecko konsolety studyjnej. Wcisnął on w muzykę Heya nieco elektroniki i zrobił to na tyle umiejętnie, że można śmiało stwierdzić iż to w dużej mierze dzięki niemu ta płyta jest tak dobra i to właśnie dzięki niemu tyle się o niej mówi i pisze. Najlepsze w tym wszystkim jest jednak to, że cały ten „elektroniczny element” to w większości przypadków żadne tam śmiałe technozy, lecz jedynie dodanie tu i tam paru dźwięków czy studyjna manipulacja brzmieniem instrumentów. Gładkość, płynność, joł. Właściwie tak niewiele wystarczyło by MURP stało się najlepiej wyprodukowanym polskim albumem od czasu Lake & Flames The Car Is On Fire.

Całe szczęście Nosowska z ekipą również całkiem dali radę, a Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy! nie wchodzi tak dobrze tylko dzięki dobrej produkcji. Są dobre teksty („Umieraj stąd”, „Chiński urzędnik państwowy”), dobre piosenki (z ulubieńców wskażmy „Stygnę”) i do tego bardzo zadowalająca różnorodność kompozycyjna. Singlowe „Kto tam? Kto jest w środku?” ładnie podjeżdża w klimaty Les Savy Fav spotyka indie 2.0, dobra dynamika, baaaas i tak się właśnie robi dobre zapowiedzi albumów. Co prawda reszta krążka to już nieco wolniejsza motoryka, ale wszystko ładnie współgra i nic, poza końcową bardzo słabiutką balladą i nieco nie podchodzący mi utworem tytułowym, nie odstaje od reszty. Teraz pozostaje tylko czekać na hip-hopową płytę Strachów na lachy i popową Comy. -Łukasz Halicki

http://www.myspace.com/heypl

Advertisements

3 Responses to Hey: Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!

  1. orszula says:

    MURP jest dla mnie jednym z tych albumów, które po pierwszych pięciu odsłuchaniach nie robi na mnie wrażenia (i pojawia się wtedy pytanie, dlaczego wydałam pieniądze na ten album). Za szóstym razem zaczyna na mnie działać tak, że brak jej w słuchawkach, głośnikach sprawia, że czuję się nieswojo. Elektroniczne dźwięki dodają (wg mnie) smaczku. Album bardzo mi się podoba.

  2. bartkos87 says:

    A ja nie słyszałem Funeral 😦

  3. Sytri says:

    To jest płyta, o której nie mogę nic złego napisac…a jednocześnie nie jestem nią zachwycona. A wiec letnia…Święta Księga nie mówi dobrze o byciu letnim:P
    Trzy utwory zatrzymują moją uwagę na trochę dłużej: Vanitas, Chiński urzędnik państwowy, Boję się o nas.
    I już…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: