CNC: No Mood

CNC: No Mood
[DRAW, 2009]
Ocena: 4+/6

W obawie przed Borysem postaram się być szybki, zwarty i gotowy na opuszczenie kraju w każdej chwili. No Mood więc, ma dwie podstawowe wady. Pierwszą jest produkcja. Komputerowa, bezpieczna niczym gdyby nagrywana na presecie o najbardziej profesjonalnie brzmiącej nazwie. I nie to bym nagle stał się audiofilem, po prostu jestem (skromnego) zdania, że czy na dyktafonie czy w Abbey Road, produkcja musi mieć jakiś charakter jeżeli mamy zamiar iść z tym do ludzi. Co niewątpliwie jest przecież w chęciach CNC (ja nigdy nie chciałem iść do ludzi więc nic na mnie nie macie). A tu tego nie ma, słucha się wszystkiego jak eksperymentu na to ile nakładek wytrzyma procesor. Druga to ewidentne unoszenie się nad tym projektem ducha Divertimento Bez Budżetu. Czyli emfaza repetycji, tylko zamiast profesjonalnej neopoważki wykonanej dla, Borys wraz z Piotrem/Drivealone wykonali sami w domowych warunkach ujęcie projektu w stylistyce przelewających się gitar i syntezatorów. Zamiast delikatnych instrumentów klasycznych ewokacja metafizyki przychodzi za pomocą starego dobrego pogłosu. Choć takie „Plot Device 1” zdaje się kłaniać niejakiemu „Pulses” z pewnego słynnego dzieła aż nadto.

A teraz pozytywy, choć raczej gorzkie, gdyż najlepszy kawałek na płycie brzmi jak shoegaze’owy remix jakiegoś nigdy nie wydanego kawałka The Car Is On Fire. „Magenta Ants” mimo swojego interesującego motywu gitarowego, naprawdę ładnie prowadzonych wokaliz i zmyślnie wykonanych zwrotek (wszystkie 3 elementy mają to, czego brakuje reszcie – hook, i to po jednym na każdy) grzęźnie w tej niekończącej się paradzie powtórzeń. Bo ileż można uświadczać tych powrotów? Uświerknąć można, co najwyżej. Kawałek kompletnie nie dostosowany do takiego potraktowania. Gdyby to sensownie przyciąć o 3 minuty, nadać TCIOFowy zryw to byłby kolejny klasyk w kolekcji Borysa/Zespołu. A tak mamy No Mood któremu brakuje organiczności Ombarrops! i Ombarrops!, któremu brakuje hitu na miarę „Magenta Ants”. Co do reszty utworów to są słodko skrojone pod „nie ma się o co czepiać poza POWTARZANIEM” bezpieczne nieinwazyjne motywy, może z wyłączeniem ostatniego kawałka, który przeciwstawia szumy Autechre z melodią dziecinnych nursery rhymes i ciężkimi gitarami tworząc koślawego niestety potworka. W sumie przyjemna podróż w świat M83 i Sciflyer, niezbyt tylko porywająca. Jako jednak, że mamy tutaj bardziej klasy 1-3, ocena odnosi się głównie do szlachetnych przecież chęci. Bo chwalić należy. Chwalić i kochać. -Emil Macherzyński

http://www.myspace.com/cncpl

Reklamy

2 Responses to CNC: No Mood

  1. sophomore says:

    znów implikacja powrotu Borysa do zespołu. ziew.

  2. pppp says:

    Thank Science Engineering

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: