BiPolar Bears: Interpolar Link

BiPolar Bears: Interpolar Link
[Antena Krzyku/Opensources, 2009]
Ocena: 2/6

Historie nazw zespołów bywają przezabawne. Szczególnie zaś te z pogranicza wizja artysty / marketing dla inteligentnego odbiorcy. Dokładnie z takim przypadkiem mamy tutaj do czynienia, gdyż „metaforycznej historii niedźwiedzi bipolarnych”, nie można potraktować niczym innym jak mniejszym lub większym rogalem na ustach. Niestety, w kontekście muzyki nie jest to również twór zbyt udany. Interpolar Link jest bowiem hałaśliwym i chaotycznym miksem d’n’b, trip hopu i różnej maści elektroniki, który w zasadzie można uznać za całkiem ciekawy i oryginalny, jednak w pierwszej kolejności należałoby go nazwać męczącym. Podstawową wadą tego krążka jest jego nieznośna maniera i stylizacja w warstwie wokalno-tekstowej. Co gorsza, wszystko odbywa się po angielsku, co tylko jeszcze bardziej pogrąża niedźwiedzie próby bycia super luzakami. A w sumie szkoda, gdyż czysto muzycznie, choć panuje wyczuwalny artystyczny bałagan i swego rodzaju niepewność stawianych kroków, tak potrafią dziać się tutaj rzeczy ciekawe, jak chociażby w całkiem udanym singlowym „It Itches”. Także może jeszcze coś z tego będzie, jednak póki co raczej można sobie darować. -Łukasz Halicki

[tekst miał się ukazać w Pulp lecz wygląda na to, że to się już nie zdarzy]

http://www.myspace.com/bipolarbearspoland

Reklamy

15 Responses to BiPolar Bears: Interpolar Link

  1. waj says:

    Zgadzam się, że tej muzyki nie da się puścić mimo ucha. Jej świadkowie dzielą się grubą kreską na odrzucających (niesłuchaczy) lub zauroczonych (słuchaczy). Inaczej być nie może, bo ta muzyka nie nadaje się na tło codziennych czynności, na wypełniacz ciszy. Żeby jej posłuchać, trzeba odłożyć wszystko i skupić na niej uwagę. Autor recenzji nie zrobił tego, więc usłyszał tylko hałas i chaotyczny miks czegośtam.
    Nie polecam tej płyty osobom potrzebującym pogodnego spokoju, ukojenia, potwierdzenia bezpieczeństwa tradycyjnego porządku rzeczy.
    Polecam tę płytę ludziom zgaszonym monotonią codzienności, znudzonym łatwymi melodyjkami i muzycznymi matrycami przebojów, otwartym na poszukiwania nowych, oryginalnych brzmień (tu nierzadko mocno zabrudzonych elektroniką), trudniejszych w odbiorze, może nawet nieco irytujących. Wytchnienie w trudzie słuchania znajdzie słuchacz pewnie w przebojowym „It Itches”, melodyjnym (choć dramatycznym) „Sparrow’s Winter”, leniwie kołyszącym „Mhm” (też melodyjnym) i w niespodziankowych chórkach w „Human Resources Guy”.
    Dobrze, że udało mi się posłuchać tej muzyki zanim trafiłem na niniejszą recenzję, bo dużo mógłbym stracić.
    Zdziwiła mnie uwaga o chaosie. Moim zdaniem, wszystko tu jest przemyślane i uporządkowane, jak w matematyce. Tylko, że matematyka to już wyższa, zatem uwagi skupionej wymaga, żeby ten skomplikowany porządek znaleźć. A wtedy muzyka płynie w ucho bez wysiłku słuchacza. Bo trudna jest, ale zła – stanowczo nie!

    • poliszmnie says:

      Świadkowie, hehe, naprawdę dobre (Jehowi?). I jeśli moja logika dobrze mi podpowiada rozumiem, że jestem osobą potrzebującą pogodnego spokoju, ukojenia i lubię to co łatwe w odbiorze?

      A tak na serio dobrze napisana reklama, pachnie wręcz materiałami promocyjnymi odnośnie płyty i zespołu. Pozdrawiam!

  2. Emil says:

    pachnie PRem ten wpis, ale moje grosze:

    powoływanie się na akademicko wręcz wymagającą wartość intelektualną nie zmieni faktu tego, że bipolar bears są pretensjonalnym zespołem robiącym więcej otoczki, niż faktycznie dającą czerpać jakąkolwiek radość muzyki.

    zespół +/- kiedyś grał podobnie (może nadal grają, nie wiem), i wydane w 2004 ‚you are here’ broni się sto razy lepiej niż bp będzie kiedykolwiek.

    • coiner says:

      @ Emil – Ziomeczku, mylisz zespoły (zbieżność nazw), TO Bipolar Bears jeszcze nie istniało w 2004, gwarantuję Ci to. A co do ‚otoczki’ i ‚radości’ to nie skomentuję, bo na koncercie chyba nie byłeś, co?

      @ Poliszmnie – A co do recenzji – opinie opiniami ale domysły co do intencji zespołu, co chciałby pokazać, co rzekomo próbuje udowodnić, etc, podaruj sobie. Nic nie poradzę na to, że nie łykasz tej płyty w takim stopniu jak inni. Jednak Twoja recenzja zawiera podejrzaną nutę złośliwości, która niestety pewnie podszyta jest jakimś niemuzycznym kryterium, o którym nie napisałeś. Coś Cię ewidentnie w tym zespole wk**wiło poza muzyką i tekstami samymi w sobie i widać to po tonie recenzji. Że co sobie chłopcy wyobrażają? Że kim oni są niby? Kto im pozwolił. Już ja im pokażę, że wcale nie są oryginalni i tylko udają. Cały świat się o tym dowie. 🙂
      Jesteś Łukaszu prawie dobrym recenzentem ale jeszcze minie chwila zanim zrozumiesz, że nie jesteś wszechwiedzący i zaczniesz zauważać gdzie się zapędzasz. U mnie masz dwie gwiazdki na pięć. 😀

  3. waj says:

    Wygląda na to, że tutaj nie wolno mieć innego (własnego) zdania, niż gospodarz. Inne zdanie, to PR, albo reklama (materiały promocyjne), a więc coś z gruntu nieszczerego?! I może jeszcze woda na młyn wywrotowców i rewizjonistów? Epoki się chyba pomyliły!
    Lubię BPB. Uważam ich muzykę za ciekawą, świeżą i napisałem dlaczego. Odniosłem się też do uogólnień w recenzji płyty, nieuprawnionych, moim zdaniem, w związku z dużym zróżnicowaniem zawartego w niej materiału muzycznego. I piszę o muzyce, bo to mnie interesuje, a nie to, czy zespół pretensjonalny, czy robi otoczkę i czy się broni – nie wiem przed czym miałaby. Jest po prostu ofertą wśród wielu innych. Czy daje „czerpać jakąkolwiek radość muzyki”? Emocje towarzyszące słuchaniu muzyki,to subiektywny efekt. Pisałem o spolaryzowaniu świadków muzyki BPB (nie Jehowy), bo jednych odpycha, więc budzi w nich niechęć?, wrogość?, wstręt? itp, a innych wręcz magnetyzuje. Radosna w bezpośredni, oczywisty sposób nie jest, chyba (margines na bogactwo człowieczych upodobań). Ale otwiera drzwi do prawej półkuli mózgu, z tym, że najpierw lewa musi znaleźć klucz. I może to właśnie mankament tej muzyki. A może właśnie nie.
    Bardzo proszę o namiary na zespół +/-, jeśli gra (lub grał) podobnie. Nigdy o nim nie słyszałem, a szukam więcej takiej muzyki.
    Na koniec, apel. Ludzie! Nie słuchajcie muzyki BiPolar Bears, jeśli jej nie lubicie. Macie do tego niezbywalne prawo!

    • poliszmnie says:

      To jeszcze takie głupie pytanie w odniesieniu do apelu – skąd ktoś ma wiedzieć że danej muzyki nie lubi lub mu się nie podoba? Wydaje mi się, żeby dojść do tego trzeba czegoś posłuchać?

      A zdanie można mieć inne, pozwalam.

  4. izabela says:

    poliszmnie…
    hmmm… mam wrażenie, że jednak NIE pozwalasz…
    waj…
    zgadzam się z Tobą w 100%… szkoda, że konieczność snu zmusza mnie do krótkiej opinii…
    Interpolar Link jest jedną z najbardziej niesamowitych płyt jakie dane mi było słyszeć… pracuję w branży muzycznej i muszę (chcąc nie chcąc) być na bieżąco, więc mam dużą skalę porównawczą…
    po pierwszym przesłuchaniu byłam zawiedziona… po drugim też… po koncercie promującym wyszłam zakochana i „zciarkowana” jak rzadko… takiej energii, pomysłu, słów, głosu od dawna mi brakowało…
    zaraziłam tą płytą znaczne grono osób… każda początkowo zakręciła nosem… że trudne, że ciężkie, że brudne… teraz trudno im jest sobie wyobrazić, że mogliby nie mieć tej płyty na półce…

    pozdrawiam poszukiwaczy niebagatelnych dźwięków…

    ps. oni są luzakami… nie muszą niczego udowadniać… kto ich nie „kupuje” jego sprawa/strata… cieszy mnie, że są jeszcze ARTYŚCI nie idący pod publiczkę chcącej melodii wpływająco wypływającej…
    zresztą fakt, że d’ miksuje nosowską i ląduje na jej płycie chyba o czymś świadczy…

    • poliszmnie says:

      Nie no, ale generalnie czy na tym blogu recenzuje się Dodę, Strach Na Lachy itp? Bo nie kumam tych całych pozdrowień do „poszukiwaczy niebagatelnych dźwięków” i zarzutów, że nie rozumiemy muzyki trudnej bla bla.

      Generalnie polecam sprawdzenie czegokolwiek z tego bloga z oceną 4+ lub wzwyż, jeśli tak trudno znaleźć coś poza „skalą porównawczą”.

  5. Ola says:

    Drogi Łukaszu! Całe szczęście, że tekst nie ukazał się w Pulp, jesteś bowiem fajtłapą, która nie dojrzała do oceniania pracy innych ludzi. Zapewne uważasz się za jednostkę osłuchaną, która odróżnia finezję od przerostu formy nad treścią, ale ewidentnie nie jest tak.
    Zgaduję, że Twoja recenzja była gotowa zanim płyta po raz pierwszy dobiegła do końca, bo uogólnienia na które sobie pozwoliłeś nie wskazują na zbyt uważne zapoznanie się z materiałem.
    Poważnie, recenzję najgorszej nawet płyty jaką się słyszało w życiu można napisać na jakimś poziomie, ale nie, Ty masz misję, Ty musisz ostrzec fanów DOBREJ muzyki przed oszustami z Bipolar Bears, którzy tylko podszywają się pod artystów o szerokich horyzontach twórczych.
    Pójdź po rozum do głowy przemądrzały chłopcze i zajmij się przepisywaniem tekstów lub komentarzem sportowym.

    • poliszmnie says:

      Nie lubię sportu i słabo przepisuję, ale dziękuje, pozdrawiam.

      Jednostki osłuchane nie istnieją, jest tylko własne widzi mi się. I po raz kolejny tłumaczę, ja mam swoje zdanie, a pare osób inne. Myślę, że to nie jest aż tak skomplikowane i nie ma co się spinać z tego powodu.

  6. rem says:

    ojej co tu siędzieje!:)
    poliszmnie…
    recenzja jakiejkolwiek formy sztuki nie polega tylko na wyrażaniu swojej opinii. w twoim tekście zachodzi nawet konkretna szydera pt. „próby bycia super luzakami”. nie masz pojęcia kim są, bo ich po prostu nie znasz. twoje zdanie oparte jest na domyśle czyli na fikcji de facto. zapewniam, że ludzie którzy stworzyli tą muzę, to bardzo doświadczeni muzycy i doskonale wiedzą czego chcą. wystarczy poszperać o nich i pójść na koncert, sroce spod ogona nie wypadli. mają konkretną wizję i ją realizują. po prostu. ciężko uwierzyć prawda? a jednak. twój tekst to nie recenzja, bo czytelnik nie dowiaduje się czym jest muzyka poza drobnym hasłem że mix i że jest wokal. ale co ja dalej mogę się dowiedzieć poza tym, że w każdym zdaniu piszesz jak ci się nie podoba? tutaj nie ma żadnej rzetelnej analizy, zero jakiejkolwiek wiedzy dla czytającego, nic. a dlaczego? bo uważasz że jednostki osłuchane nie istnieją co by dowodziło jasno, dlaczego nią nie jesteś. każdy ma swoje zdanie i to jego niezbywalne prawo. jeśli przyjąć twoją teorię, to jednak wolę zdanie ludzi osłuchanych niż twoje. jednak:)

    • poliszmnie says:

      Widzisz, zarzucasz mi sugerowanie się domysłami itd. a zdradź mi proszę skąd się wzięła Twoja teraz o moim braku osłuchania?

      Dwa, w żadnym miejscu nie neguje tego, że to doświadczeni muzycy i wiedzą co chcą. Jednak stwierdzenie, że doświadczenie i dobre zamiary zawsze dają dobre efekty jest trochę bez sensu, nie sądzisz?

      I oczywiście zasadnicza kwestia – jest sobie czyjaś muzyczna wizja i mi ona nie odpowiada, co w tym złego? Mało argumentuję? Nie czuję potrzeby rozpisywać się nad słabą płytą. W takich przypadkach staram się wręcz pisać teksty, których zadaniem jest odstraszenie, żeby nikogo nie skusiło. Jednym płytom trzeba robić reklamę, innym wbrew przeciwnie. Tobie się ta płyta podoba, spoko, nie mam nic przeciwko. Polecam podobne podejście.

      Pozdr!

      • rem says:

        Po pierwsze, oczywiście nadal podtrzymuję, że kierujesz się domysłąmi pisząc o próbach bycia luzakami, bo nie znasz tych ludzi i tego nie wiesz, i to jest bezdyskusyjne.
        Po drugie, nadal twierdzę, że to doświadczeni muzycy, którzy wiedzą co chcą i to jest moja odpowiedź na stwierdzenie o niepewności stawianych kroków. Właśnie w tym miejscu negujesz ich doświadczenie.
        3.Jeśli nie potrzebujesz się rozpisywać nad płytą to nie bierz się za to, bo to nie jest rzetelne i służy tylko Twojemu ego. Recenzję nie czytają tylko Ci co jeszcze nie słyszeli tej płyty, ale równierz Ci, którzy ją znają i wiedzą co w trawie piszczy.
        4. Recenzja nie polega ani na zachęcaniu ani na zniechęcaniu i tu w oczywisty sposób wychodzi brak Twojej świadomości w tym temacie. Zdanie własne jest jak najbardziej pożądane ale w recenzji może być jedynie uzupełnieniem treści właściwej.
        5. Dosyć dziwaczne wydaje się polecanie mi podejścia, żeby zniechęcać ludzi do tego co mi się nie podoba. To tak jakbyś zapomniał, że każdy ma własne zdanie, które sobie sam wyrabia, bez względu na moje, no chyba że piszesz dla tych, którzy wierzą w Twoje, bo swojego nie mają.
        6. Przez 5 linijek na 12 piszesz o nazwie zespołu doszukując się znaczenia czyli przez 40 procent tekstu. Zdumiewa mnie domysł o marketingu i powiązaniu nazwy zespołu z programem muzycznym, to dosyć archaiczne podejście jak na tak nowoczesny twór, prawda?
        7. Sam piszesz o braku jednostek osłuchanych, czyli siebie też w to zaliczasz, bo w przeciwnym wypadku przeczyłbyś sobie. To czysta logika.
        8. Twój tekst nie wzbudza zaufania, ponieważ nie zawiera nic co świadczyłoby, że jakąś wiedzę o muzyce posiadasz i na czym opierasz swoją tezę. Podkreślam tekst nie osoba piszącego. Do tego dochodzą osobiste wycieczki o luzakach, co tylko Ciebie pogrąża. Jest to zwykły nierzetelny paszkwil.
        9. Podobać się nie musi, Tobie się nie podoba i to jest OK, ale nie jest OK to co piszesz. Świetnie ktoś napisał przede mną, że nie dojrzałeś być może do opisywania pracy innych, bo faktycznie czytając ten tekst ma się wrażenie jakby ktoś komuś opowiadał na przerwie szkolnej na korytarzu jak go coś wkurza. Z pewnością nie zasługujesz więcej na moją uwagę jak i tych pozostałych, którzy to zauważyli. Nie jestem jedyny, więc śmiem twierdzić, że to nie przypadek. Poza tym tak krytyczne zdania na temat Twojego tekstu działają tylko na plus dla tej płyty na zasadzie kochaj albo rzuć.
        10. Ja polecam z kolei poczytać recenzje, w których ktoś krytykuje, ale popiera argumentami swoje tezy. Polecam, równierz nie traktować czytelników jak debili, którzy po przeczytaniu takiego tekstu natychmiast uwierzą w to co napisałeś, bo brak treści i paszkwilowatość biją po nozdżach jak opary w toitoice, choć z daleka wyglądają „przyjaźnie”.
        Nawaiasem mówiąc, Pulp dla zachowania profesjonalnego poziomu, powinien zdecydowanie zrezygnować z autorów takich treści, które obniżałyby jego poziom, bo ten tekst nadaje się jedynie do gazetki szkolnej.

  7. olas says:

    popieram powysze komentarze.
    Dopiero ich slyszalem na roxy fm i znalazlem te strone, polisz mnie napisal slaba recenzje.
    niema czego sie wstydzic i odpisywac kazdemu ale – obiektywnie czytajac, recenzja jest slaba.
    nara

  8. Payday Loans says:

    Hi there, its nice post on the topic of media print, we all understand media is a great source of
    data.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: