Mikołaj Bugajak: Strange Sounds And Inconceivable Deeds

Mikołaj Bugajak: Strange Sounds And Inconceivable Deeds
[Nowa Nagrania, 2010]
Ocena: 3 /6 (Dawid); 5/6 (Łukasz)

Jeśli ktoś liczył na zgrabny kolaż sampli jak w przypadku Bleak Output czy Gier Studyjnych, nową płytą Noona srogo się zawiedzie. Bliżej jest zdecydowanie do Pewnych Sekwencji, co „bliżej” wcale nie oznacza, że jest podobnie.

Singiel „DDINC3” był słaby, a w zasadzie idealnym przykładem „nie wiem co mam o tym myśleć”. Na szczęście jest to najsłabszy element całej układanki, ponieważ reszta kompozycji Mikołaja „już nie Noona” Bugajaka, jest lepsza o co najmniej klasę. Rozpoczynający „DDINC1” brzmi po części jak odrzut z poprzedniej EP-ki, a kolejny track jest tylko zwiastunem singlowego utworu. Skojarzenia z ambientową twórczością Briana Eno na wysokości Music For Airports, nasuwają się same.

Część druga jest jeszcze bardziej niepokojąca niż pierwsza, ponownie ciężko cokolwiek odróżnić od siebie. Szkoda tylko, że nie można porzucić wrażenia, że wszystko zostało zrobione na jedno kopyto. Całość jest do siebie cholernie podoba, urozmaicenie znikome i nie słucha się tego już tak fajnie jak kiedyś starego Noona. Trochę zawód. Sam zainteresowany powiedział kiedyś, że komponowanie jest prostsze od samplingu. I takie właśnie są Dziwne Dźwięki I Niepojęte Czyny – proste. -Dawid Bartkowski

————————-

Widzicie, Dawid jest hip-hopowcem, ja takim prawdziwym nigdy nie byłem, a kulminację swojej fascynacji gatunkiem już dawno mam za sobą. Obecnie jestem na etapie różnej maści ambientów i generalnie wszystkiego z okolic. I właśnie na takie granie porwał się nasz stary druh Noon i w moim odczuciu ta metamorfoza wyszła mu znakomicie. Co wcale nie oznacza, że nie rozumiem rozczarowania Dawida. Najzupełniej w świecie nie takich płyt oczekuje się od najwybitniejszego rodzimego producenta hh. Są to bowiem faktycznie dziwne dźwięki, które w oderwaniu od siebie nie robią zbytnio wrażenia (patrz odbiór „singla”), jednak całościowo jest to bardzo spójne i przemyślane dzieło. Maksymalna oszczędność środków, a jednocześnie unikanie „rozpływania się” dźwięku dają tej płycie bardzo dużo ciepła i momentami odsyłają gdzieś w kierunku dwóch pierwszych płyt Maxa Richtera. Oczywiście nad wszystkim czuć ducha dziadka Eno, którego Bugajak już dawno przywoływał w wywiadach. Warto jeszcze podkreślić jedną istotną kwestię, podczas gdy wielu zarzucało Trenom Jacaszka płaczliwość, tak Noon w 100% tego unika. Nie jest to płyta wesoła, jednak ciężko mówić o banalnym manipulowaniu emocjami. Wszystko odbywa się w sposób naturalny, zaś kolejne dźwięki są tu bardzo subtelnie składane oraz dodawane do siebie. Prosta środków oraz piękno ciszy imponują. I kto by pomyślał, że coś takiego nagra koleś, który zrobił bit do „Seniority”. -Łukasz Halicki

http://www.myspace.com/noon33obroty

Reklamy

One Response to Mikołaj Bugajak: Strange Sounds And Inconceivable Deeds

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: