Jacek Lachowicz: Za Morzami

Jacek Lachowicz: Za Morzami
[Mystic, 2006]
Ocena: 5+/6

Kiedyś dawno temu zdarzyło mi się popełnić, krótki tekst na temat utworu „Płyń” nagranego przez Jacka Lachowicza wspólnie z Anią Dąbrowską. Krótko rzecz ujmując, nie podszedł mi ten kawałek, w związku z czym zupełnie nie interesowała mnie najnowsza wówczas płyta Lachowicza. Jednak jako, że w mojej krwi zdecydowanie wyczuwalne są geny szkocie i żydowskie, kupiłem sobie Za Morzami jakiś czas temu na wyprzedaży za 7,5 zł. Prawdziwe szaleństwo. Rzecz jasna, ze względu na negatywne nakręcenie się, zabranie się do Za Morzami zajęło mi trochę czasu. A szkoda, bo powiadam wam, że to jest płyta wybitna i powinniście niewierni usłuchać mego zdania. Być może najlepsze polska powszechnie pominięta płyta ostatnich dziesięciu lat.

Wygląda na to, że Jacek nie był przypadkowym składnikiem Ścianki (eureka!) i solo też potrafi. Co prawda celuje w rejony bardziej melodyjne i komponuje dosyć tradycyjne piosenki, jednak mimo wszystko utrzymuje się nad tym duch jego poczynań w bandzie Cieślaka. Przecież brzmienie tej płyty to jedynie nieco bardziej wypolerowany sound Białych Wakacji. Patenty kompozycyjne i cała gama pomysłów, które wręcz rozsadzają tą płytę, to może nie są szaleństwa na miarę płyt Ścianki, jednak idee są podobne. Mniej gitarowych odjazdów, więcej klawiszy i subtelnych plumkań. Te nieszczęsne „Płyń” stanowi totalną zmyłę i pozbawione kontekstu faktycznie trochę kuleje (usprawiedliwiam się). Jednak wciśnięte pomiędzy bogato czerpiący z Beatles’owych egzotycznych podróży „Pakistan”, a jeden z najładniejszych polskich utworów 00s w postaci fenomenalnego „Dnieje”, nagle staje się kawałkiem znakomitym. Daleki jestem od filozofii „piosenki potrzebują kontekstu”, ale naprawdę moi drodzy, tak jest tutaj. W ogóle to co się dzieje na tej płycie od utworu numer 6 aż do końca, to są naprawdę rzeczy godne najlepszych dokonań Ścianki. Do tego wszystkiego znakomite, śpiewane po polsku tekstu, co prawda może wokalnie nie ma tu szału, ale już za samo uniknięcie banału wypadałoby wyróżnić Lachowicza na tle całej plejady polskich „tekściarzy”. Epickie zakończenie w postaci utworu tytułowego odsyła mózg gdzieś w kosmos i ja Cię naprawdę Jacku przepraszam, że wątpiłem. Uwaga, ciągle do kupienia w promo. -Łukasz Halicki

http://www.myspace.com/jaceklachowicz

Reklamy

7 Responses to Jacek Lachowicz: Za Morzami

  1. Masło says:

    Super, że przypomnieliście o tej płycie, porcys w podsumowaniu fatalnie zapomniał…

  2. gawronski says:

    (co nie jest żadnym utyskiem w stronę Ciebie, po prostu nie rozumiem czemu zapominasz, że innym ta płyta może się tak nie podobać jak Tobie i nie ma w tym nic złego)

  3. Miko says:

    Wspaniała płyta! Nikt w Polsce nie potrafi pisać takich pięknych melodii i tekstów jak Jacek !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: