SuperXiu: Idealism

SuperXiu: Idealism
[Ampersand Records, 2011]
Ocena: 5-/6

Sporo czasu minęło od momentu kiedy SuperXiu zasygnalizowało swoje istnienie w rodzimym muzycznym światku. Było pare artykułów, niektóre wręcz hura optymistyczne, a potem nastała cisza. I oto całkiem niedawno pojawiły się pierwsze wieści o nadchodzącej w końcu płycie. Oczekujących tłumów raczej nie było, choć zaciekawienie paru osób na pewno. Uprzedzając fakty, przemiłe „A Gift From The Sky”, nie weszło na album i tak zupełnie szczerze, nie pasowałoby na niego. Chociaż ciągle trochę szkoda. Do rzeczy jednak – Idealism to rzecz ambitniejsza i niejako bardziej skomplikowana niż wspomniany singiel. Przede wszystkim zespół porzucił ciągoty w kierunku nu indie, na rzecz nieskrywanej inspiracji popem lat 80-tych i bez wątpienia wyszło im to na dobre. Ciągle nie daleko im do paru współczesnych kapel, jak chociażby lubianego u nas Cut Copy, lecz mimo wszystko przeważają na tym albumie odniesienia 25-30 lat wstecz. Czyli dużo klawiszy, gitary skryte gdzieś w tle i wokalna brytyjskość.

Jak na pop, brak tutaj bez wątpienia hitów, ale chyba też nie o to chodzi. Wszystkie 9 utworów trzyma przyjemny, równy poziom oraz reprezentuje spójny koncept na przeniesienie synth-popu lat 80-tych na współczesny grunt. Od tego stwierdzenia odstaje może odrobinę wręcz ambientowe „Mermaid Song”, lecz i ten utwór w pewien sposób wpasowuje się w klimat albumu. Wracając jednak do przebojowości, takowe ambicje na pewno mają refren otwierającego krążek „Corridors Of Sand” czy singlowe „Oddysey”, aczkolwiek nie są to utwory jakoś ewidentnie odstające od reszty. Bez problemu można przecież wyróżnić partię gitary i świetny wokal w drugim „Linne”, charakterystyczną partię klawiszy w „Black Cat” czy rockowe zacięcie „False Lover”. Niemal klasycznie, dla każdego coś miłego. Niemniej jest na tej płycie jeden utwór, który zasługuje na szczególne wyróżnienie – ostatnie, kapkę epickie „Vertigo/Glorious Sun” to fantastyczny mariaż ambitnej przebojowości, bogactwa świetnych pomysłów oraz całego wora szlachetnych inspiracji. I właściwie cała ta płyta taka jest, ale w tym jednym utworze słychać to najbardziej. -Łukasz Halicki

http://www.myspace.com/superxiu 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: