Mela Koteluk: Spadochron

Mela Koteluk: Spadochron
[Emi Music Poland, 2012]
Ocena: 5/6

W świecie, w którym przestano już nawet operować pojęciami typu „debiut roku”, Mela jest tą, która najbardziej na taki tytuł zasługuje. Krzyżując ciekawy przekaz słowny, nieoczywistą przebojowość oraz naprawdę ambitną warstwę muzyczną, za którą zresztą kryje się pare ciekawych nazwisk (Wośko, Gajko, Rasz a gościnnie nawet Wacław Zimpel), powstała płyta której najzwyczajniej w świecie dobrze się słucha. I powie to zarówno mój wybredny kolega meloman, nie lubiąca muzyki żona, jak również moja niekoniecznie orientująca się w muzyce mama. I zupełnie nie umniejszając wartości artystycznej Spadochronu, jego siła kryje się przede wszystkim w uniwersalności i idealnym osadzeniu środka ciężkości pomiędzy światem ambitnym, a komercyjnym zasięgiem ramion. Muzycznie dzieje się tu bardzo dużo – całość utrzymana jest w szeroko rozumianych klimatach pop rockowych, chociaż nie unikając odrobiny elektroniki („Wolna”!), a nad wszystkim góruje alternatywno-jazzowy zamysł kompozycyjny, który daje tej muzyce mnóstwo niepowtarzalności.  Zasadniczo jednak obywa się tutaj bez odważnych decyzji, czy jakichkolwiek brawurowych połączeń stylistycznych, co wcale nie jest wadą – jest za to bezpieczna i przemyślana wizja oraz klarowne brzmienie, co oczywiście zgodnie z tokiem rozumowania wypada uznać za plus. To wszystko sprawia, że niby można zarzucić tej płycie pewne asekuranctwo i operowanie muzycznymi szablonami, niemniej nie wypada. Spadochron jest bowiem na tyle ciekawą i bogatą w detale płytą, że jej obrona przez zarzutami o komercyjność i radiowość nie należy do najtrudniejszych zadań.

Muzyka muzyką, ale nie zapominajmy o głównej bohaterce tego albumu – Mela oferuje nam angażujące, całkiem mądre teksty oraz przyjemną barwę głosu, sprawiając że jej wokal funkcjonuje jako coś więcej niż kolejny instrument w zespole. A to wbrew pozorom rzadkość. Gdy dodamy do tego fakt bardzo sprawnego władania rodzimym językiem („Melodia Ulotna”!), okazuje się, że nagle mamy przed sobą artystkę śmiało wkraczającą do grona najciekawszych polski kobiecych wokali ostatnich X lat. Biorąc od uwagę, że 90% narodu sądzi, że mamy tylko jedną reprezentantkę w tej kategorii, wszyscy nagle zaczęli porównywać Melę do tejże jednej Pani, której pozwolę sobie nie wymieniać z nazwiska. Nic bardziej mylnego, a żeby się przekonać wystarczy kupić Spadochron. Zdecydowanie warto. -Łukasz Halicki

http://www.myspace.com/melakoteluk

Advertisements

5 Responses to Mela Koteluk: Spadochron

  1. kleschko pisze:

    Dwa najlepsze utwory zostały wybrane na single. Dzięki nim posłuchałem tej płyty. Całość nudzi. W wydaniu koncertowym jest podobnie.

    • Łukasz Halicki pisze:

      Mnie właśnie „Dlaczego Drzewa Nic Nie Mówią” nie zachęciły i dopiero silne naciski z zewnątrz na przesłuchanie całości przekonały mnie do Spadochronu.

  2. K. pisze:

    Mela Koteluk to dla mnie objawienie tego roku. Niewielu już jest polskich artystów, którzy jeszcze potrafią w tak cudowny sposób operować językiem polskim („gubię nogi za krokami”,” „stale płynne zachodzenie w głowę po każdej burzy w szklance wody”), czapka z głów!

  3. Jaxon pisze:

    Dziewczę wydaję się sympatyczne i prawdziwe. Niestety dla mnie podobieństwo do Nosowskiej jest nie do przeskoczenia.

  4. W świecie, w którym przestano już nawet operować pojęciami typu “debiut roku”, Mela jest tą, która najbardziej na taki tytuł zasługuje. Krzyżując ciekawy przekaz słowny, nieoczywistą przebojowość oraz naprawdę ambitną warstwę muzyczną, za którą zresztą kryje się pare ciekawych nazwisk (Wośko, Gajko, Rasz a gościnnie nawet Wacław Zimpel), powstała płyta której najzwyczajniej w świecie dobrze się słucha. I powie to zarówno mój wybredny kolega meloman, nie lubiąca muzyki żona, jak również moja niekoniecznie orientująca się w muzyce mama. I zupełnie nie umniejszając wartości artystycznej Spadochronu, jego siła kryje się przede wszystkim w uniwersalności i idealnym osadzeniu środka ciężkości pomiędzy światem ambitnym, a komercyjnym zasięgiem ramion. Muzycznie dzieje się tu bardzo dużo – całość utrzymana jest w szeroko rozumianych klimatach pop rockowych, chociaż nie unikając odrobiny elektroniki (“Wolna”!), a nad wszystkim góruje alternatywno-jazzowy zamysł kompozycyjny, który daje tej muzyce mnóstwo niepowtarzalności. Zasadniczo jednak obywa się tutaj bez odważnych decyzji, czy jakichkolwiek brawurowych połączeń stylistycznych, co wcale nie jest wadą – jest za to bezpieczna i przemyślana wizja oraz klarowne brzmienie, co oczywiście zgodnie z tokiem rozumowania wypada uznać za plus. To wszystko sprawia, że niby można zarzucić tej płycie pewne asekuranctwo i operowanie muzycznymi szablonami, niemniej nie wypada. Spadochron jest bowiem na tyle ciekawą i bogatą w detale płytą, że jej obrona przez zarzutami o komercyjność i radiowość nie należy do najtrudniejszych zadań.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: