Niechęć: Śmierć W Miękkim Futerku

Niechęć: Śmierć W Miękkim Futerku
[Wytwórnia Krajowa, 2012]
Ocena: 5/6

Zawsze, ale to absolutnie zawsze, recenzje takich płyt skupiają się rozważaniach czy to jeszcze jazz, a może nie. I w ogóle czym jest jazz. Zawsze znajdą się również różne rozmaite gagatki (ja), które z uporem maniaka unikną tematu, stawiając na „oryginalność” i „walkę z szablonami”. No to czym w sumie jest Niechęć? Póki co wygląda na to, że są zespołem będącym autorem najlepszej jak do tej pory polskiej płyty 2012 roku. O, to też jedna z cudowniejszych figur recenzenckich – płyta roku. Tak czy siak zespół wraz ze swoim debiutanckim albumem zdecydowanie zasługuje na uwagę, niezależnie od tego czy będziemy ich postrzegać jako niegrzeczną Jazzpospolitą, kolejny zespół około post-rockowy, kreatywnych jazzmanów czy unikalne zjawisko w skali światowej. Sama Śmierć W Miękkim Futerku raczej nie koi i nie rozpieszcza, ale też ciężko mówić o nadmiarze szaleństw. Otwarcie z przytupem, końcówka zamglona, a w środku bywa klasycznie, czasem tylko odważnie i zawadiacko. Nie brak im kompozycyjnego rozmachu i kreatywności, przez co każdy utwór to zupełnie odrębna historia, choć wszystkie tworzą zadziwiająco zgrany zestaw. Wyróżnić można pierwsze „After You” i przedostatnie „Fecaliano”, choć rzecz jasna nie ma tu mowy o żadnym selektywnym powtarzaniu fragmentów. Że okładka i tytuł wyborne to oczywiste, więc daruję sobie. -Łukasz Halicki

http://www.myspace.com/niechec